Trochę luksusu dla każdego [cz.1]

Każdy, niezależnie od wieku, płci, zawodu, a także od tego czy ma jakiekolwiek pojęcie o motoryzacji chciałby jeździć porządnym autem. To chyba nie podlega wątpliwości? Dla jednego jednak szczytem motoryzacyjnych marzeń i odrobiną luksusu będzie nowy, lśniący Hyundai ix35, dla innego Volkswagen Passat z silnikiem diesla. Ja skupiłbym się natomiast nad luksusem, który mieliby na myśli motoryzacyjni maniacy.

Zapewne od razu przychodzą Wam do głowy auta takie jaki BMW M3, Aston Martin DB9, wszelkie Mercedesy AMG i Porsche. Inni uderzają jeszcze wyżej – Bugatti Veyron, Pagani Zonda, Ferrari Enzo czy Mercedes McLaren SLR. Dla ogromnej większości kierowców takie auta pozostają jedynie w sferze marzeń. Wielu maniaków byłoby w siódmym niebie mogąc zobaczyć jedno z wyżej wymienionych aut, nie mówiąc już o możliwości przejechania się takim autem choćby na fotelu pasażera. Ja w moim artykule postanowiłem przeglądnąć rynek samochodów używanych i udowodnić Wam, że nie trzeba być multimilionerem aby pozwolić sobie na trochę motoryzacyjnego luksusu. Dysponując kwotą już kilkunastu tysięcy złotych możemy pozwolić sobie na auto, za którym osoby mające jako takie pojęcie o motoryzacji będą na ulicy wykręcać sobie głowy.

Dysponując kwotą 10 000 zł śmiało przebierać możemy wśród ogłoszeń dotyczących usportowionych hatchbacków z lat 80-tych i 90-tych. Pierwsze co przyszło mi do głowy w tej kategorii to klasyka gatunku czyli Volkswagen Golf GTI. Kwota 10 tyś. pozwoli nam na zakup GTI z pierwszych trzech generacji Golfa. Za egzemplarze w nienagannym stanie i z niewielkim przebiegiem zapłacimy co prawda kilka tysięcy więcej lecz za dobrze wyglądający egzemplarz, bez rdzy w progach, stojący na fabrycznych felgach i nie składany z trzech różnych Golfów, nie powinniśmy zapłacić więcej niż 8–10 tyś. Dobrze utrzymany Golf GTi, nie oszpecony przesadnymi spojlerami, zderzakami i nakładkami na progi, niezależnie od generacji z pewnością wzbudzać będzie zazdrość sąsiadów. Możemy także pokusić się o znalezienie jeszcze bardziej nietuzinkowego Golfa. Mowa tu o modelach G60 Syncro i VR6, lecz w przypadku tych egzemplarzy zakup wiąże się z co najmniej dwukrotnie większym kosztem niż w przypadku GTI.

Volkswagen Golf II (G60)

Innym autem w podobnym przedziale cenowym, które moim zdaniem powinno wyróżniać się z tłumu jest Mercedes 190. Pomyślicie sobie, co za bzdura? 190-ka to auto masowe i dzisiaj nijak kojarzy się z luksusem i oryginalnością. Ja jednak uważam inaczej. Dziś dobrze utrzymany egzemplarz W201 lub większego brata W124 to prawdziwy rarytas. Mogę Was zapewnić, że posiadając zadbany egzemplarz jednego z tych aut za kilka lat nie będziecie mogli opędzić się od fanów marki oferujących pokaźne sumy pieniędzy za Waszego Mercedes'a. Egzemplarz 190-tki w niezłym stanie kupimy już za ok. 8 tys. zł.

Mercedes 190 (W201)

Dysponując trochę wyższym budżetem, możemy rozglądnąć się np. za Mercedesem W126. Samochód robi piorunujące wrażenie szczególnie w wersji z jedną parą drzwi. Topowe coupe Mercedesa z lat 80-tych w niezłym stanie kupimy już za około 20 tyś. złotych. W126 w wersji sedan powinien być kilka tysięcy tańszy. Dobrze zachowane, klasyczne coupe z pewnością zada szyku i w ruchu ulicznym nie pozostanie niezauważone. Mimo wieku auta, możemy znaleźć w nim takie elementy wyposażenia jak elektrycznie sterowane szyby, lusterka czy fotele, klimatyzację, a nawet telefon pokładowy. Utrzymanie takiego auta jednak swoje kosztuje i nie każdy kto wysupła 20 tyś. na zakup jest w stanie zaakceptować spalanie na poziomie ponad 20 litrów.

Mercedes 500SEC (W126)

Dla bardziej oszczędnych fanów auta z gwiazdą na masce poleciłbym model W124 w wersji coupe. Za około 15 tys. zł możemy znaleźć już naprawdę dobrze utrzymany egzemplarz. Nie są to auta najbardziej ekonomiczne ale spalanie na poziomie 12 litrów w modelu 230CE jest jak najbardziej akceptowalne dla większości kierowców którzy nie planują nim przejeżdżać 50tyś. kilometrów rocznie.

Mercedes 300CE (W124)

Innym ciekawym autem w podobnym przedziale cenowym, które wyróżni nas z tłumu jest Mazda MX5. Roadster od japońskiego producenta wygląda ciekawie i dość świeżo mimo 15–20 lat na karku i z pewnością spodoba się wielu osobom. Fanom szybszej jazdy zapewne nie przypadną do gustu dane katalogowe dotyczące pojemności silników, mocy i osiągów. Dodając jednak dobre rozłożenie masy na obie osie pojazdu (prawie 50/50), sportowo zestrojone zawieszenie i niewielką masę własną myślę, że oni także będą zadowoleni. Na godne uwagi egzemplarze MX5 wyprodukowane jeszcze w latach 90-tych trzeba wydać ok. 15–20 tys. zł.

Mazda MX5

W cenie kilkuletniego combi z silnikiem diesla kupić możemy auto które swego czasu było konkurentem dla aut ze stajni Jaguara, Aston Martina, a nawet Ferrari. Mowa tutaj o BMW serii 8. Klasyczne GT z lat 90-tych możemy kupić już za 15tyś. zł. lecz przed zakupem tego modelu radziłbym zebrać jeszcze drugie tyle i za ok. 30–35 tyś. zł. szukać dobrze wyposażonego egzemplarza w nienagannym stanie. Zarówno zakup auta jak i jego eksploatacja nie należą do najtańszych lecz utrzymując go w fabrycznym stanie możemy być pewni, że za kilka lat będziemy mogli dostać od kupującego zdecydowanie większe pieniądze niż dziś jest wart. Choć utrzymanie BMW nie będzie należało do tanich, auto odwdzięczy się nam nie tylko świetnym wyposażeniem, które porównywalne jest z wyposażeniem nowych aut klasy średniej czy też dobrymi osiągami, które zapewni silnik V12, ale przede wszystkim oryginalnością i niepowtarzalną stylistyką. Jeżdżąc BMW serii 8 możemy mieć pewność, że nikt koło tego auta nie przejdzie obojętnie.

BMW 850i

Kolejne ciekawe propozycje aut za nieduże pieniądze o których kiedyś marzyliście przegloądając foldery reklamowe znajdziecie w drugiej części artykułu:
Trochę luksusu dla każdego [cz.2]

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Blogi:

Jaka jest rzeczywista pojemność bagażnika w naszych wozach? Będzie grubo czy nie? Wspomnienie po latach, czyli test malucha na dystansie 19 tys. kilometrów O nazwach aut Pin-Up Racing Team - nowy zespół wyścigowy Giełda klasyków: Ferrari 275 GTB/4 ex-Romana Polańskiego O wujku Staszku, czyli opowieść o Dużym Fiacie Kreatywna technologia Citroëna [Notka z drogi] Strzelanie i podpalanie - czyli coś, co tygryski lubią najbardziej Nie patrzcie na wyniki Hyundaia bo są nieistotne Gumball 3000 w Warszawie - fotorelacja Skrzydlata legenda Honda CBF? Nie, dziękuję. Król Senna Vintage Auto Art w galerii Kuratorium O wyprawach motocyklowych i technikach jazdy Teraz możecie sobie ulżyć - Robert Kubica jest niebezpieczny! [Niedzielne popołudnie] Limity prędkości, rozmowy przez telefon oraz picie piwa Dużo mocy - samobójstwo czy większe bezpieczeństwo? Klasyczny rekin Wizjoner Chris Bangle i BMW serii 7 E65 Giełda klasyków: Paryskie boginie BMW M1 - niemiecki klasyk na płótnie Bolesne zderzenie z rzeczywistością...

Popularne w tym tygodniu:

Wirujący kosmos TOP 5: Najgorsi następcy